wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział |

Siedziałam zmartwiona na ławce w parku i czekałam aż  mój królewicz przyjdzie. Siedzę tu już dobry kwadrans a Daniela jeszcze nie ma. Boję się... Może miał wypadek samochodowy ? . Nie...nie przeżyłabym tego... za bardzo go kocham.
- Jesteś...- zaczęłam.
- Przepraszam...to koniec.
- Koniec ?...czego ? - W głowie siedziała mi myśl, której nie chciałam wypuścić po prostu nie chciałam.
- z..nami
- ale...ale dlaczego- I jednak, powiedział to, było to słowo, które naprawdę nie chciałam usłyszeć. Jeszcze niedawno myślałam, czy ma zamiar oświadczyć mi się..nawet zaczęłam szukać suknie ślubną..musiał zerwać właśnie wtedy kiedy zaczęło nam się układać?..
- Po prostu zakochałem się w Ashley i mam zamiar oświadczyć się jej.- Te słowa całkowicie wyprowadziły mnie z równowagi miałam ochotę zabić ich oby dwóch.- Idę już - powiedział oschle po czym odszedł. Chciałam być twarda i nie płakać lecz czy da rady nie płakać gdy traci się osobę, którą kochasz i, na której ci zależy ?...Było już ciemno a mi nadal nie chciało się ruszyć z ławki i iść do domu. Cały czas płakałam i zastanawiałam się co zrobiłam źle ?...
- Hej, nie płacz - Obok mnie usiadł jakiś chłopak.
- Hej..- odpowiedziałam starając się nie płakać.
- Co się stało ?
- Nie, wszystko w porządku...- odpowiedziałam spuszczając głowę.
- Przecież widzę, że nie jest, ale jak nie chcesz mówić to okej..- Słowa te tylko bardziej mnie upewniły, że tak na prawdę nie jest nic okej... potrzebuję pomocy..- może jednak ? - Kontem oka cały czas podziwiałam jego piękne zielone oczy.
- Po prostu...chłopak, na którym bardzo mi zależało i chciałam z nim założyć rodzinę właśnie ze mną zerwał.- Spojrzałam na niego a on swoim kciukiem wytarł moje łzy.

 - chcesz się przytulić ?...- spytał opiekuńczo.
- dzięki..- przytuliłam się tak na prawdę do obcej mi osoby ale i tak było cudownie. Nastała pora gdy lampy zaczęły się włączać. Nawet nie zauważyłam, że nad nami jest jedna z nich.  Włączyła się akurat gdy tuliłam się do niego. - Tak w ogóle to jestem Izabella. - przedstawiłam się.
- Harry...może chciała byś  ze mną coś zjeść ? - spytał. Dopiero wtedy zauważyłam, że jestem coraz bardziej głodna.
- Czemu nie. - Odpowiedziałam. On tylko uśmiechną się ukazując swoje słodkie dołeczki. Zabrał mnie do jakieś kafejki.
- Zapłacę
- Nie, nie musisz - Zaczęłam szukać portfela. Harry złapał mnie z nadgarstek.
- Ja cię tu zaprosiłem i ja zapłacę
- No dobrze - uległam mu niechętnie. Zastanowiło mnie dla czego gdy szłam z nim chodnikiem wszyscy się na nas gapili, a nie które dziewczyny jak by zazdrościły mi. Dziwne...Harry wyprzedził mnie. Zauważając, że jestem w tyle odwrócił się w moim kierunku i przystanął . Dopiero wtedy ujrzałam jego seksowne loki na głowie i to jaki jest pociągający. Mimo, że dopiero dziś go poznałam czułam się przy nim bezpieczna. Dlaczego ? Sam nie wiem... tak po prostu. - Opowiedz coś o sobie.
- Harry Styles lat 20..na razie chyba wystarczy teraz twoja kolej...
- Izabella Levis lat 19...zwykła nastolatka - uśmiechnęłam się. Nagle zadzwonił do mnie telefon.- przepraszam muszę już iść.
- Spotkamy się jeszcze ?
-  może
- To chociaż daj mi swój numer - Podałam swój numer w głębi duszy mając nadzieję, że do mnie zadzwoni. Wróciłam do domu.


 ---------------------------------------------------
Hiii :)
To mój pierwszy blog o Harrym mam nadzieje, że się podoba i że będziecie częściej tu zaglądać.Sorki, że ten rozdziałek taki krótki obiecuje, że następne będą dłuższe.  Jestem chętna na wasze propozycje do nowego rozdziału.
Czytasz = Koment



1 komentarz:

  1. Bardzo Fajnie się czyta wiesz nie przepadam za 1D ale masz wielki talent pisz dalej bo warto
    Veronica Verdas

    OdpowiedzUsuń